poniedziałek, 1 września 2014

Rozdział IX

Rozdział IX


Perspektywa Rose

Tuż po zakończeniu udałam się prosto do domu, spoglądając na zegarek stwierdziłam iż jest dwunasta trzydzieści. Od razu przebrałam się z niewygodnych ciuchów i założyłam krótkie spodenki i zwykłą bokserkę. Strasznie się nudziłam więc postanowiłam obejrzeć jakiś film. Podeszłam do kanapy i zobaczyłam mały, wymiętolony papierek, rozwijając go zaczęłam czytać.

Zack Smith  40.000$
Nathan Brown  2.000$
Demi Moor  5.000$
Jessica Black  12.000$
Chris White  20.000$
Oscar Anderson  50.000$

Masz czas do niedzieli Malik, adresy znasz, jeśli nie załatwisz wszystkich pieniędzy, pożegnasz się z twoją Rosie...
L.

Serce na nowo stawało z każdym kolejnym przeczytanym słowem, nie dopuszczałam myśli w jakie gówno wpakował mnie Zayn. Ja nawet nie jestem jego! I na pewno nigdy nie będę. Zdenerwowana chodziłam w te i z powrotem po salonie, mój mózg pracował na najszybszych obrotach...Wiedziałam jedno, muszę oddać mu tę kartkę, bo inaczej zginę...Niespodziewanie usłyszałam dzwonek do drzwi. Pierwszy raz od dawna poczułam paraliżujący mnie strach, który chwilę później zastąpiła wściekłość...


Perspektywa Zayna

Wszedłem rozpędzony do domu, z zamiarem wykonania swojej brudnej roboty, którą jakby nie patrzeć sam sobie wybrałem. Nie mogę wciągać w to brunetki, nie jestem aż takim sunkinsynem. Zacząłem szperać w kieszeni spodni, do których włożyłem karteczkę. Byłem już na granicy zdenerwowania, za cholerę nie mogłem jej znaleźć.
- Kurwa!- uderzyłem pięścią w ścianę. Nagle mnie olśniło, przypomniałem sobie, że te spodnie ostatni raz miałem u Rose...O kurwa... Nie zastanawiając się długo wybiegłem z domu i wsiadłem na motocykl. W czasie jazdy modliłem się w myślach żeby jej nie znalazła, gwarantuję, że by mnie zabiła. Chwilę później byłem pod jej domem, nie wiedziałem jaką wymówkę mam wymyślić, przecież kazała mi dać spokój. Zadzwoniłem dzwonkiem, i czekałam. Nikt nie otwierał przez dłuższą chwilę, co nie sprawiło że się uspokoiłem. Nagle klamka się poruszyła a przede mną ukazała się Rose...Z wściekłym spojrzeniem, które pragnęło tylko mnie. W dłoni dostrzegłem małą karteczkę...cholera...
- Poczekaj! Wszystko ci wyjaśnię. - zacząłem kiedy już otwierała usta. Przymrużyła oczy i otworzyła drzwi gestem wskazując bym wszedł.
- Masz dwie minuty. - warknęła, szczerze to już miałem się odezwać na jej ton, ale nie było na to czasu.
- Więc...Jestem pierdolonym gangsterem i moim szefem jest Lucas. Dlatego nie chcę abyś się z nim zadawała, bo on jest niebezpieczny, kurwa Rose on może cię zabić...- powoli odchodziłem od tematu.
- Minuta.- przerwała. - Przeczesałem ręką włosy i westchnąłem.
- Zauważył, że przez jakiś czas...- jak to ująć do cholery?! - byliśmy sobą zainteresowani i źle skojarzył fakty. Wydaje mu się, że jesteś dla mnie na tyle ważna, że nie pozwolę żeby zrobił ci krzywdę, dzięki czemu będzie mógł mnie wykorzystywać, planowałem wypieprzyć go z tej roli szefa, ale pojawiłaś się ty i...
- Wszystko spieprzyłam. - zaśmiała się. - Zayn, umówmy się, nie będziesz mnie wciągał w swoją pracę, a ja oświecę Luka i wszystko będzie po staremu. - zaproponowała, i wyciągnęła ku mnie dłoń. - To jak pasuje?
- Pasuje. - uścisnąłem jej kruchą dłoń, mając wrażenie, że ją zmiażdżyłem.
- Więc, możesz już sobie pójść. - powiedziała wciskając mi do ręki karteczkę.
- To, do zobaczenia. - uśmiechnąłem się.
- Mam nadzieję, że jednak nie. - wypchnęła mnie z domu i zatrzasnęła drzwi. Zaśmiałem się z jej zachowania, a przez głowę przeszła mi myśl, aby jakoś ją od nowa poderwać, ale to może potem, teraz muszę odrobić lekcje, wyjąłem karteczkę i zacząłem studiować jej treść. Mam sporo roboty, tak wrócił stary skurwiel Zayn. Z tą myślą wsiadłem do samochodu i odjechałem w kierunku jednego z dłużników, przecież później walka...


Perspektywa Rose



Zamknęłam za nim drzwi zaczęłam się śmiać. Tak po prostu. Jak totalna kretynka. Pobiegłam na górę do garderoby, by wybrać strój na wieczór, chciałam wyglądać naprawdę zabójczo, nie wiem dlaczego ale czułam taką potrzebę. Otworzyłam drzwi szafy i spoglądałam na nią chwilę. Zdecydowałam na czerwoną, długą sukienkę z rozcięciem na plecach. Znalazłam beżowe szpilki i torebkę. Dobrałam biżuterię i poszłam wziąć długą kąpiel. Po półgodzinie zaczęłam suszyć włosy, kiedy skończyłam delikatnie je pofalowałam. Następnie zabrałam się za makijaż, czyli czarne smokey eyes i czerwone usta. Paznokcie pomalowałam na beżowo z czarnymi diamencikami. Zabrałam się za zakładanie sukienki, ale przed tym zamiast rajstop ubrałam koronkowe pończochy, a kiedy sukienka wreszcie była na swoim miejscu założyłam buty, biżuterię i torebkę. Gotowa popryskałam się perfumami, zerknęłam jeszcze na godzinę. Zegarek wskazywał na 19:30 dlatego też spakowałam do torebki wszystkie potrzebne rzeczy, a broń przełożyłam pod pończochy. Zamknęłam dom i ruszyłam do garażu, wsiadłam do Audi i po dwudziestu minutach byłam już pod budynkiem. Z gracją wyszłam z samochodu i udałam się w stronę wejścia. Na drodze stanęło mi dwóch ochroniarzy. Pokazałam im zaproszenie, a oni jak na zawołanie odsunęli się. Weszłam do środka pomieszczenia i rozejrzałam się wokół. Masa ludzi, którzy tracili tutaj kasę, jak w najlepszym kasynie, siadała właśnie na miejscach. W powietrzu unosił się dym, pomieszany z niebieskim światłem, które jako jedyne oświetlało trybuny, ponieważ wszystkie pozostałe skierowane były na ring. W tle słychać było rytmiczną muzykę, która niesamowicie dudniła mi w uszach. Usiadłam na wolnym miejscu, obok jakiegoś starego bogatego gnidy. Chwilę później światła zgasły by zapalić się znów, a na ringu pojawił się prowadzący. Zaczęło się.
- Panie i Panowie... 




 

No cóż przykro mi ale..
Co najmniej 5 komentarzy następny rozdział!
Naprawdę wolałabym, żeby tego nie było, ale nie wiem czy jest sens, aby to kontynuować...
Wy zdecydujcie.
/R.