Rozdział IX
Perspektywa Rose
Tuż po zakończeniu udałam się prosto do domu, spoglądając na
zegarek stwierdziłam iż jest dwunasta trzydzieści. Od razu przebrałam się z
niewygodnych ciuchów i założyłam krótkie spodenki i zwykłą bokserkę. Strasznie
się nudziłam więc postanowiłam obejrzeć jakiś film. Podeszłam do kanapy i
zobaczyłam mały, wymiętolony papierek, rozwijając go zaczęłam czytać.
Zack Smith 40.000$
Nathan Brown 2.000$
Demi Moor 5.000$
Jessica Black 12.000$
Chris White 20.000$
Oscar Anderson 50.000$
Masz czas do niedzieli Malik, adresy znasz, jeśli nie załatwisz wszystkich
pieniędzy, pożegnasz się z twoją Rosie...
L.
Serce na nowo stawało z każdym kolejnym przeczytanym słowem,
nie dopuszczałam myśli w jakie gówno wpakował mnie Zayn. Ja nawet nie jestem
jego! I na pewno nigdy nie będę. Zdenerwowana chodziłam w te i z powrotem po
salonie, mój mózg pracował na najszybszych obrotach...Wiedziałam jedno, muszę
oddać mu tę kartkę, bo inaczej zginę...Niespodziewanie usłyszałam dzwonek do
drzwi. Pierwszy raz od dawna poczułam paraliżujący mnie strach, który chwilę
później zastąpiła wściekłość...
Perspektywa Zayna
Wszedłem rozpędzony do domu, z zamiarem wykonania swojej
brudnej roboty, którą jakby nie patrzeć sam sobie wybrałem. Nie mogę wciągać w
to brunetki, nie jestem aż takim sunkinsynem. Zacząłem szperać w kieszeni
spodni, do których włożyłem karteczkę. Byłem już na granicy zdenerwowania, za
cholerę nie mogłem jej znaleźć.
- Kurwa!- uderzyłem pięścią w ścianę. Nagle mnie olśniło,
przypomniałem sobie, że te spodnie ostatni raz miałem u Rose...O kurwa... Nie
zastanawiając się długo wybiegłem z domu i wsiadłem na motocykl. W czasie jazdy
modliłem się w myślach żeby jej nie znalazła, gwarantuję, że by mnie zabiła.
Chwilę później byłem pod jej domem, nie wiedziałem jaką wymówkę mam wymyślić,
przecież kazała mi dać spokój. Zadzwoniłem dzwonkiem, i czekałam. Nikt nie
otwierał przez dłuższą chwilę, co nie sprawiło że się uspokoiłem. Nagle klamka
się poruszyła a przede mną ukazała się Rose...Z wściekłym spojrzeniem, które
pragnęło tylko mnie. W dłoni dostrzegłem małą karteczkę...cholera...
- Poczekaj! Wszystko ci wyjaśnię. - zacząłem kiedy już
otwierała usta. Przymrużyła oczy i otworzyła drzwi gestem wskazując bym wszedł.
- Masz dwie minuty. - warknęła, szczerze to już miałem się
odezwać na jej ton, ale nie było na to czasu.
- Więc...Jestem pierdolonym gangsterem i moim szefem jest
Lucas. Dlatego nie chcę abyś się z nim zadawała, bo on jest niebezpieczny,
kurwa Rose on może cię zabić...- powoli odchodziłem od tematu.
- Minuta.- przerwała. - Przeczesałem ręką włosy i
westchnąłem.
- Zauważył, że przez jakiś czas...- jak to ująć do cholery?!
- byliśmy sobą zainteresowani i źle skojarzył fakty. Wydaje mu się, że jesteś
dla mnie na tyle ważna, że nie pozwolę żeby zrobił ci krzywdę, dzięki czemu
będzie mógł mnie wykorzystywać, planowałem wypieprzyć go z tej roli szefa, ale
pojawiłaś się ty i...
- Wszystko spieprzyłam. - zaśmiała się. - Zayn, umówmy się,
nie będziesz mnie wciągał w swoją pracę, a ja oświecę Luka i wszystko będzie po
staremu. - zaproponowała, i wyciągnęła ku mnie dłoń. - To jak pasuje?
- Pasuje. - uścisnąłem jej kruchą dłoń, mając wrażenie, że
ją zmiażdżyłem.
- Więc, możesz już sobie pójść. - powiedziała wciskając mi
do ręki karteczkę.
- To, do zobaczenia. - uśmiechnąłem się.
- Mam nadzieję, że jednak nie. - wypchnęła mnie z domu i
zatrzasnęła drzwi. Zaśmiałem się z jej zachowania, a przez głowę przeszła mi
myśl, aby jakoś ją od nowa poderwać, ale to może potem, teraz muszę odrobić
lekcje, wyjąłem karteczkę i zacząłem studiować jej treść. Mam sporo roboty, tak
wrócił stary skurwiel Zayn. Z tą myślą wsiadłem do samochodu i odjechałem w
kierunku jednego z dłużników, przecież później walka...
Perspektywa Rose
Zamknęłam za nim drzwi zaczęłam się śmiać. Tak po prostu.
Jak totalna kretynka. Pobiegłam na górę do garderoby, by wybrać strój na
wieczór, chciałam wyglądać naprawdę zabójczo, nie wiem dlaczego ale czułam taką
potrzebę. Otworzyłam drzwi szafy i spoglądałam na nią chwilę. Zdecydowałam na
czerwoną, długą sukienkę z rozcięciem na plecach. Znalazłam beżowe szpilki i
torebkę. Dobrałam biżuterię i poszłam wziąć długą kąpiel. Po półgodzinie
zaczęłam suszyć włosy, kiedy skończyłam delikatnie je pofalowałam. Następnie
zabrałam się za makijaż, czyli czarne smokey eyes i czerwone usta. Paznokcie
pomalowałam na beżowo z czarnymi diamencikami. Zabrałam się za zakładanie
sukienki, ale przed tym zamiast rajstop ubrałam koronkowe pończochy, a kiedy sukienka
wreszcie była na swoim miejscu założyłam buty, biżuterię i torebkę. Gotowa
popryskałam się perfumami, zerknęłam jeszcze na godzinę. Zegarek wskazywał na
19:30 dlatego też spakowałam do torebki wszystkie potrzebne rzeczy, a broń
przełożyłam pod pończochy. Zamknęłam dom i ruszyłam do garażu, wsiadłam do Audi
i po dwudziestu minutach byłam już pod budynkiem. Z gracją wyszłam z samochodu
i udałam się w stronę wejścia. Na drodze stanęło mi dwóch ochroniarzy.
Pokazałam im zaproszenie, a oni jak na zawołanie odsunęli się. Weszłam do
środka pomieszczenia i rozejrzałam się wokół. Masa ludzi, którzy tracili tutaj
kasę, jak w najlepszym kasynie, siadała właśnie na miejscach. W powietrzu
unosił się dym, pomieszany z niebieskim światłem, które jako jedyne oświetlało
trybuny, ponieważ wszystkie pozostałe skierowane były na ring. W tle słychać
było rytmiczną muzykę, która niesamowicie dudniła mi w uszach. Usiadłam na
wolnym miejscu, obok jakiegoś starego bogatego gnidy. Chwilę później światła
zgasły by zapalić się znów, a na ringu pojawił się prowadzący. Zaczęło się.
- Panie i Panowie...
No cóż przykro mi
ale..
Co najmniej 5 komentarzy następny
rozdział!
Naprawdę wolałabym,
żeby tego nie było, ale nie wiem czy jest sens, aby to kontynuować...
Wy zdecydujcie.
/R.
ŚWIETNE :D
OdpowiedzUsuń